Babcia Ima była totalną „d…ą wołową w kuchni”, ale za to robiła genialne przetwory! Za życia strzegła swoich przepisów jak skarbu, ale na stare lata poprosiła by podzielić się nimi z całym światem!

Ponieważ sezon na truskawki jest w pełni wygrzebałam z jej starego, poplamionego różnymi kolorami potraw zeszytu przepis na „DŻEM TRUSKAWKOWY Z KAWĄ”. Zeszyt wygląda tak, jakby Babcia kapkę każdego przepisu dawała mu do posmakowania. A tak naprawdę kiedy coś „tworzyła” w kuchni panował tam totalny chaos, dlatego najczęściej robiła przetwory późnym wieczorem kiedy już Dzieci spały.

Raz, jak opowiadał Dziadek Mił, nastawiła na kuchence 3 gary z gotującymi się już truskawkami z cukrem. I pech chciał, lub zmęczenie, że zahaczyła Ima jeden garnek o drugi i truskawki wylądowały krwawą plamą na kuchennej, drewnianej podłodze… Ten incydent zapoczątkował serię pracy Dziadka nad biedną podłogą, która prawie co roku czymś obrywała tak mocno, że musiał ją szlifować i  malować na nowo. Przynajmniej fragmentami…

Babci dżem truskawkowy uwielbiały zarówno Dzieci (którym nie pozwalała go jeść za dużo), ale i dorośli, którym aromat kawy na kromce chleba z masłem wśród truskawek jawił się niczym poezja dla podniebienia.

A przepis z zeszytu Babci brzmi:

 

„Wypłukane truskawki, pozbawione szypułek i obitych fragmentów wrzucam do gara i wypływający sok zbieram łychą do drugiego gara.

Proces powtarzam aż zostanie Malo soku w truskawkach i się rozgotują (stracą intensywny kolor).

* Często mieszaj bo zjarasz kolejny garnek!

Po zagotowaniu, nie powinno być szumu (czyli piany).

Dodaję cukier, „na oko”, a raczej na język, tak by był wystarczająco słodki, ale nie obrzydliwie przesłodzony.

Mieszam dość intensywnie, by cukier się rozpuścił, chwilę gotuję i dodaję kawy rozpuszczalnej, na sucho. Najpierw 2 duże, płaskie łyżki i sprawdzam intensywność smaku w dżemie. Dodaję więcej w zależności od upodobań.

Chwilę jeszcze gotuję całość i przekładam do czystych, suchych słoików.

Do kawy dodaję czasami też szczyptę pieprzu, soli (dla intensywniejszego koloru i smaku) oraz ciut imbiru i kardamonu. Wszystko w proszku.

*Jeśli się wyrabiam to podgrzewam słoiki partiami przed nałożeniem dżemu w mikrofalówce. 45 sekund na 800W. Jeśli nie, trudno, pomijam.

Nie odwracam słoików do góry dnem, ale zostawiam je jeden przy drugim, pod ręcznikiem, aż same zaciągną (co mi spać po nocy nie daję jak słyszę raz po raz magiczne „klik” z kuchni dobiegające…)

Acha! Ważne –  do jakichkolwiek przetworów używam zakrętek nieobitych, niezniekształconych – wiadomo, ale również wlewam do każdej zakrętki parę kropel spirytusu salicylowego lub zwykłego, jeśli mam, i obracam każdą zakrętkę by ten spiryt wpłynął we wszystkie szparki. Zaraz wycieram czystą chusteczką dokładnie calutką zakrętkę. To minimalizuje ryzyko zepsucia dżemu.

Zamiast kawy dodaję też:

– świeżą miętę – w zależności od intensywności – od kilku do kilkunastu listków. Najlepsza mięsista, włochata.

Blenduję ją przed dodaniem z odrobiną cukru i dwoma łyżkami wody na jednolitą masę.

Ten smak to petarda nie mniejsza niż z kawą!

– kakao – czarne, naturalne bez dodatków mieszam jeszcze (opcjonalnie z cynamonem, imbirem, szczyptą soli i pieprzu i płaską łyżeczką kawy). Kombinuję dowolnie!”

Takie są właśnie babcine przepisy „na oko”, których osobiście nie lubię, bo każde oko widzi inaczej, ale próbowałam tych przepisów na małą skalę, bo 1,2 kg truskawek i dobierałam składniki wedle uznania. I już wiem, że moim numerem jeden jest TRUSKAWKA Z MIĘTĄ!

Jestem ciekawa Twoich wrażeń smakowych, koniecznie daj znać!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontakt

Przydatne linki

Sprawdź status zamówienia

mikropiekno.pl ❤️ wykonanie LudzieMarketingu.pl © 2023