Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek nad swoim… zaufaniem do samej siebie?

Bo ja chyba nie. Aż do dnia, kiedy wracałam z kobiecego spotkania w Gdańsku pociągiem. Odpaliłam Youtube już nie pamiętam na jakim kanale i popłynął mi filmik w uszach o zmianach w życiu, które mogą wpłynąć zasadniczo na jego długość i jakość. 

I dziś podzielę się z Tobą właśnie punktem o zaufaniu do siebie. Czym właściwie to zaufanie jest? Od małego dziecka zabiegamy o zaufanie najbliższych – rodziców, rodzeństwa, kuzynów, ciotek i wujków może. W przedszkolu i szkole koleżanek i kolegów, nauczycieli, potem chłopaka, narzeczonego, przyjaciela … I na czym to budowanie zaufania tu polega? No staramy się jakoś dograć z otoczeniem, które jest dla nas ważne, przypodobać się i działamy nie zawsze zgodnie z naszą wolą i sumieniem byleby nie stracić czyjegoś zaufania (częste sytuacje szkolne przecież).

A co z nami samymi? I tu zaczyna się robić ciekawie.

Czy w dzieciństwie wierzyłaś w siebie tak mocno, że byłaś pewna, że dasz radę zrobić coś nowego i trudnego? Czy tak jak ja raczej odpuszczałaś gdy robiło się już niekomfortowo i po prostu nie dawałaś rady. Otoczenie mogło Cię wspierać albo nie. Ale to nie jesteś Ty w środku. 

Czy miałaś tę ufność sama do siebie w swoje możliwości? Czy próbowałaś czegoś co mogło być skazane na porażkę? Osobiście często odpuszczałam  w przedbiegach dziedziny, w których nastawiałam się na krytykę innych, bo zdanie otoczenia było dla mnie ważniejsze od mojego własnego. Wewnętrznego.

I lata dziecięce przekładają się potem na nas dorosłe, które owszem wychodziły z „dobrych” domów, ale z kompleksami, żalami i poczuciem straty tylu możliwości.

Przykład? Chciałam jako dziecko grać w tenisa. Dlaczego? Nie wiem, po prostu chciałam. I co? Nawet po tylu latach nie pamiętam czy zwerbalizowałam to marzenie Rodzicom czy zostało ono tylko we mnie, bo byłam już wtedy grubawa i może się wstydziłam. Efekt? W życiu nie stanęłam na korcie, choć w 8 klasie, jako jeszcze większy grubasek kupiłam za kieszonkowe rakietę i z siostrą chodziłyśmy przez krótki czas na stare betonowe boisko niezdarnie poodbijać nowe żółte piłeczki… A siedzi to we mnie już ponad 30 lat, choć teraz już nie pcha mnie do biegania po korcie w ogóle. Ale jest! Jako to niespełnione pragnienie, bo nie zaufałam za grosz w możliwość realizacji nawet jednej lekcji. 

Porażki i niepowodzenia, których każda z nas przeżywa setki w życiu też uczą zaufania do siebie. Wiele razy zawiodłam się sama. Bo zabrakło mi pewności siebie i kompleksy  mnie zżarły. A chciałam pójść na kurs ratownika. Ale sam fakt pokazania się na basenie z nogami w rozstępach, deformacją kręgosłupa mnie zmroziła i nie poszłam. Czy żałuję? Staram się niczego w życiu nie żałować, ale tak. Szkoda mi tej zaprzepaszczonej szansy. Jak to piszę mam łzy w oczach, bo mogłam, a się bałam samej siebie. Że jestem za taka, sraka i owaka. 

Ciągle porównujemy się do innych. I to nas cholernie gubi. Zamiast iść przebojem każdy w swoją stronę, to nie. Podpatrujemy jak żyją inni, bo to znaczy, że tak jest łatwiej i bezpieczniej. A życie płynie, czas tracimy dzień po dniu na byle jakim życiu. Dlatego wiele osób boli jak ktoś się wybije z tego marazmu i osiągnie nawet mały sukces. Dlaczego? Bo większości się nie chce ruszyć dupy do zrobienia czegoś nowego, dobrego, twórczego!

Każdy wysiłek, jaki podejmujemy jest po coś. Osobiście miałam tyle mikro-porażek, że ich już nawet nie liczę. Przykrywam je następnymi, bo wolno się uczę na swoich błędach. Ale chcę próbować po swojemu, iść dalej, zrobić więcej. Choć trochę. I to robię!

Wyniki są efektem codziennej pracy. To mądre zdanie zapisałam leżąc  pod choinką na macie i rozciągając chory kręgosłup słuchając kogoś na You toubie. 

Ta codzienna praca nad zaufaniem sobie na nowo, już bez podpowiedzi otoczenia powinna być naszym priorytetem. Bo jeśli jej nie ma, albo jest małe to zawsze zdanie otoczenia będziemy brały jako własne. Poddamy się krytyce tak samo jak pochwałom, które są i zaraz miną, a rany po słowach innych zostają  czasami w nas na lata…

A najważniejszym zdaniem jakie możemy mieć o sobie to te od siebie samej. Ze środka. I tylko ono popchnie nas do zmian na lepsze w życiu, które… mamy TYLKO JEDNO.

Owoce mojego zaufania do siebie (wzbudziłam w sobie po ponad 35 latach życia) możesz zobaczyć w mikropięknej biżuterii, którą dodaje Kobietom pewności siebie, wdzięczności za każdy dzień i bliskości  z naturą.
Niektóre praca znajdziesz na stronie www.mikropiekno.pl oraz na fanpage mikropiękno
 
Zaufaj sobie i działaj:)
 

Mam nadzieję, że ten tekst cokolwiek Ci dał. Jeśli tak, zostaw proszę słówko w komentarzu lub napisz do mnie na: witaj@mikropiekno.pl

Pozdrawiam Cię serdecznie i jeśli masz ochotę udostępnij:)

Vicky 

1 Komentarz

  • Mike Simpson

    Hi there,

    I have reviewed your domain in MOZ and have observed that you may benefit from an increase in authority.

    Our solution guarantees you a high-quality domain authority score within a period of three months. This will increase your organic visibility and strengthen your website authority, thus making it stronger against Google updates.

    Check out our deals for more details.
    https://www.monkeydigital.co/domain-authority-plan/

    NEW: Ahrefs Domain Rating
    https://www.monkeydigital.co/ahrefs-seo/

    Thanks and regards
    Mike Simpson

  • Marzena

    Pięknie napisane, już od wielu lat ufam sobie. Chociaż czasem zdarza mi się zapomnieć, zaraz wracam na właściwe tory

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontakt

Przydatne linki

Sprawdź status zamówienia

mikropiekno.pl ❤️ wykonanie LudzieMarketingu.pl © 2023